Witam na Naszej stronie!
Jesteśmy zespołem ekspertów, którzy zajmują się tematyką projektowania aplikacji i stron internetowych od ponad 8 lat. Drugim profilem Naszej działalności jest również szeroko pojęty marketing internetowy. Tworzymy serwisy w pełni dostosowane do obecnych standardów W3G oraz zoptymalizowane dla najbardziej popularnej wyszukiwarki google.pl Doradzimy Państwu jak szybko i skutecznie stać się zauważalnym w internecie oraz pozyskać pierwszego klienta.
Aktualności
f-commerce nie zdobył jeszcze popularności. Jak wykorzystać Facebooka do sprzedaży online?
f-commerce nie zdobył jeszcze popularności. Jak wykorzystać Facebooka do sprzedaży online?
Niektóre firmy eksperymentują z zakładaniem na Facebooku sklepów, powstają też do tego specjalizowane narzędzia. W styczniu testowaliśmy np. kreator sklepu o nazwie Inflavo. Coraz więcej dostawców oprogramowania i systemów sklepowych udostępnia też wersje na popularny serwis społecznościowy.
Jednak czy jesteśmy już gotowi na zakupy ?społecznościowe??
Serwis naFejsie.pl dostarcza informacji o ważnych wydarzeniach na Facebooku. Zapytał ostatnio swoich fanów czy kupowali coś przez ich ulubiony serwis. 300 osób stwierdziło, że nie. Tylko 12 osób przyznało, że kupiło przynajmniej jeden produkt.
To dosyć słaby wynik. A ile jest sklepów na Facebooku? Niewiele. Nawet duzi gracze lekceważą (póki co) f-commerce. Fani Vobisu przez kilka tygodni widzieli na Facebooku zamiast sklepu informację o wygaśnięciu abonamentu na sklep.
Jednak młodsi gracze eksperymentują. Robi tak na przykład kultowa wytwórnia muzyczna i producent odzieży Prosto. Działanie na Facebooku wymaga jednak według ekspertów większego zaangażowania i dbania o bezpieczeństwo.
O tym, jak wygląda obecnie sytuacja, dowiecie się z raportu przygotowanego przez Interaktywnie.com. Można go pobrać tutaj. A jeśli od razu chcielibyście popróbować swoich sił z f-commerce, to warto się zainteresować darmową aplikacją Payvment, dostępną na stronie www.payvment.com.
interaktywnie.com
zamknij
Niebezpieczne darmowe sklepy internetowe
Ponad jedna trzecia wszystkich e-sklepów na osCommerce zainfekowana przez cyberprzestępców
Pod koniec lipca informowaliśmy za polskim CERT-em, że sklepy internetowe korzystające z platformy osCommerce masowo padają ofiarą ataku, który zamienia je w rozsadniki szkodliwego oprogramowania. Od odkrycia zagrożenia przez firmę Sucuri minęło już niemal trzy tygodnie, jednak sytuacja się tylko pogarsza.
Już ponad 100 tysięcy działających na bazie osCommerce sklepów internetowych w Sieci jest zarażonych. To ponad jedna trzecia liczby wszystkich właścicieli, programistów i fanów tego e-sklepu w Sieci. Po wstrzyknięciu przekierowania iframe do witryny, internauci stają się ofiarami przekierowań, wprowadzających ich na witryny zawierające złośliwy kod w JavaScripcie.
Skrypt ten próbuje następnie przejąć kontrolę nad komputerem użytkownika, wykorzystując całą listę podatności w popularnym oprogramowaniu, takim jak środowisko uruchomieniowe Javy, biblioteki PDF Adobe'a czy kontrolki ActiveX Internet Explorera.
Pierwszą witryną, która hostowała wrogi kod, była willysy.com. Metoda ataku okazała się skuteczna, właściciele sklepów nie stawiali oporu, więc uruchomiono kolejne hosty ze złośliwym kodem ? exero.eu, 1see.ir, tiasissi.com.br i lamacom.net.
Wygląda na to, że sytuacja nie ulegnie zmianie ? sklepy osCommerce to cenna zdobycz dla cyberprzestępców. Zdaniem Sucuri, ataki tak skonstruowane są trudniejsze do wykrycia, niż tradycyjne malware, a wykorzystanie sklepów z grami czy farmaceutykami daje też okazję do podbicia spamowymi linkami rankingu w Google, co jest szczególnie cenne dla tych, którzy zaangażowali się w praktyki czarnego SEO.
Jeśli korzystacie z osCommerce, to na blogu Sucuri możecie znaleźć opis, jak krok po kroku zabezpieczyć swój sklep przed włamaniem. Warto też sprawdzić swoją witrynę za pomocą darmowego skanera, dostępnego pod adresem sitecheck.sucuri.net/.
blog.sucuri.net
zamknij
Czy warto tłumaczyć swój internetowy sklep na obce języki?
Czy warto tłumaczyć swój internetowy sklep na obce języki?
Czy warto przetłumaczyć sklep internetowy na obce języki? Badanie przeprowadzone przez TransPerfect, firmę zajmującą się tłumaczeniami stron pokazują, że tak.
Niestety nie każdy sobie zdaje z tego sprawę. Tylko 19% szefów uznało tłumaczenie swojego sklepu za sprawę o dużym priorytecie. Mogą oni tracić dużo zarobków, ponieważ aż 63% klientów jest bardziej skłonnych do zrobienia zakupów w sklepie dostępnym w ich języku, a 73% przyznało, że trafiło na te obcojęzyczne.
Gdy nabywca odwiedzi taki sklep, zwykle korzysta z tłumaczy online, albo słowników. Jednak 68% nabywców odkrywa, że tłumaczenia automatyczne są błędne i niedopasowane do ich kultury.
W efekcie mogą oni zrezygnować z zakupów w sklepie. Cóż więc zrobić, aby poprawić swoją sytuację?
Ludzie z TransPerfect polecają, by wykupić krajową domenę, zatrudnić tłumacza i zacząć proces tłumaczenia od małej części najważniejszego asortymentu. Trzeba przy tym dbać o słowa kluczowe w SEO i kampaniach PPC
webhosting.pl
zamknij
Google Street View obejmie niebawem kolejne regiony Polski
Google Street View obejmie niebawem kolejne regiony Polski
Google przez całe lato pracuje nad przygotowaniem usługi Street View dla Polski, a jego pojazdy odwiedzają kolejne regiony kraju, zgodnie z majowymi zapowiedziami.
Z początkiem lata specjalne samochody wyposażone w aparaty fotograficzne rozpoczęły przygotowanie zdjęć z Polski na potrzeby usługi Street View ? funkcji Map Google, pozwalającej na wirtualne zwiedzanie miejsc z całego świata. Od czerwca samochody Street View realizowały zdjęcia w województwach: mazowieckim (Warszawa i okolice), dolnośląskim (Wrocław i okolice), wielkopolskim (Poznań i okolice), pomorskim (Trójmiasto i okolice) i małopolskim (Kraków i okolice), a także na trasach między odwiedzanymi miastami. W sierpniu zdjęcia rozpoczynają się dodatkowo w województwie łódzkim (Łódź i okolice), podlaskim (Białystok i okolice) oraz zachodniopomorskim (Szczecin i okolice). Jeśli pozwolą na to warunki pogodowe i dostępność sprzętu, w następnej kolejności samochody Google odwiedzą atrakcje turystyczne w dodatkowych województwach: kujawsko-pomorskim, lubelskim i świętokrzyskim.
Poza samochodami, Google wykorzystuje do wykonywania zdjęć także trójkołowe rowery, szczególnie w punktach atrakcyjnych turystycznie, w których nie mogą pojawić się samochody. Rowery trafią do miejsc, które znalazły się w finale zakończonego niedawno plebiscytu ?Patrzcie, Polska! Wybieramy naszą wizytówkę na Street View?. Internauci oddali w plebiscycie ponad 115 tys. głosów, a zwycięzcą została ulica Piotrkowska w Łodzi. Dzięki temu zdjęcia ul. Piotrkowskiej zostaną zaprezentowane na Mapach Google jako pierwsze z Polski.
?Ogromne zainteresowanie plebiscytem i aktywność lokalnych społeczności przerosły nasze oczekiwania. Chcielibyśmy więc uhonorować miejsca, które znalazły się w finale plebiscytu i pokazać je w Street View? ? mówi Marta Jóźwiak z Google Polska. ?W najbliższych planach, poza ulicą Piotrkowską w Łodzi, mamy Pałac Branickich i Rynek Kościuszki w Białymstoku oraz Wały Chrobrego i Stare Miasto w Szczecinie. W nadchodzących tygodniach zostaną one sfotografowane przez rowery Street View, jeśli tylko pozwoli na to pogoda. Staramy się też zrealizować więcej zdjęć z tych miast przy wykorzystaniu samochodów, a także odwiedzić kolejne miejsca z finałowej listy. Udało nam się już przekonać do tego zespół Street View? ? dodaje.
Street View jest funkcją Map Google, która pozwala użytkownikom wirtualnie podróżować po świecie, oglądając miejsca na zdjęciach panoramicznych z perspektywy przechodnia. W ramach Street View można oglądać fotografie wykonane na wszystkich 7 kontynentach, łącznie w 27 krajach, w tym specjalne zdjęcia licznych atrakcji turystycznych.
Po kilku miesiącach zbierania materiału zdjęciowego, a następnie zaawansowanych obróbkach technologicznych, fotografie z Polski zostaną udostępnione użytkownikom Map Google na całym świecie. Edycja zdjęć polega m.in. na zamazywaniu twarzy przypadkowych przechodniów i numerów rejestracyjnych pojazdów w celu ochrony prywatności, jak również przetwarzaniu i dokładnym łączeniu obrazów w panoramy 360 stopni.
Więcej materiałów na temat usługi Street View oraz informacje o aktualnych miejscach realizacji zdjęć można znaleźć na stronie: www.google.pl/streetview.
webhosting.pl
zamknij
Google właśnie przejął Motorolę
Google właśnie przejął firmę Motorola, co wywołało wiele komentarzy na światowych rynkach. Ale firma znana z wyszukiwarki Google, od lat doskonaliła swoje umiejętności w zakresie akwizycji spółek tech
Motorola została przejęta przez Google za kwotę 12,5 miliarda $, co oczywiście jest zawrotną liczbą. Biorąc pod uwagę kondycję firmy Motorola oraz jej wartości w postaci zasobów wewnętrznych, Motorola może nie była jednak najlepszym kąskiem.
Z drugiej strony obok mało kompetentnego zespołu, firma z pewnością ma dwa kompetentne asety ? jeden z nich to ponoć CEO firmy, którego Google również ?przejmuje? ? ciekawe tylko na jak długo. Drugi ważny aset to produkty Motoroli, które ta zdołała zbudować na przestrzeni lat, zwłaszcza w tym ostatnim aspekcie, który teraz jest najbardziej ?trendy? czy;i obszarze mobile. Motorola bowiem ze swoim tabletem Xoom w ?jakiś sposób? podbiła rynek globalny, choć daleko jej było do zarówno pochlebnych opinii o tablecie czy zajęcia znaczącej pozycji w kontekście liderów rynku czyli Apple i Samsung. To w aspekcie tabletów.
Inaczej natomiast wygląda kwestia mobile i pozycji Motoroli, tu firma praktycznie wypadła z rynku, a już na pewno ma znaczący problem i zagwostkę, w jaki sposób przyciągnąć użytkowników i pasjonatów systemu Android i konkurować z Apple i Samsung. Do tej pory rzeczywiście było to zadanie nie lada, bo znalezienie modelu biznesowego i zaplanowanie strategii, gdy na rynku panoszy się Android, mogłoby spowodować że nie jeden ekspert zje zęby na tym zajęciu.
Tymczasem dla Motoroli problem wraz z przejęciem przez Google zniknął, no może częściowo. Choć cała akwizycja i tak stawia pod znakiem zapytania przyszłość całego brandu.
Google z kolei nabył markę wartą miliony dolarów, ale przez ostatnie lata, mało eksloatowaną. Firma znana z najpopularniejszej wyszukiwarki na świecie, z największymi zazwyczaj udziałami w większości rynków, na których operuje, ma całkiem pokaźną historię przejęć i zakupów spółek lub obiecujących lub przejętych dla tzw. kompetencji.
Przy okazji przejęcia przez Google firmy Motorola, serwis Business Insider opublikował listę przeszłych, znaczących firm, które Google przejęło i tego, co się z nimi stało i gdzie są dziś ? lub ich nie ma. Poniżej zestawienie najciekawszych akwizycji Google.
OS Android ? wszyscy już pewnie wiedzą, że platforma Android, a właściwie firma przejęta w roku 2005, zbudowała podstawy dla solidnego i ciągle rosnącego biznesu mobile w firmie Google. Android został 6 lat temu przejęty przez Google za 50M $ tak się estymuje. Dziś Android według większości raportów lider systemów operacyjnych mobile, który dzięki zastosowanej strategii (udostępnianie systemu operacyjnego producentom innych marek, otwarcie go) zbiera pierwsze znaczące przychody. Już teraz firma przyznaje bez dwóch zdań, że to była najlepsza jej decyzja w historii
Invite Media ? przejęta przez Google w roku 2010 za 81 M $ to platforma do wyświetlania reklam online. Co czyni ją interesującą? Otóż 24-latek, który wymyślił cały biznes, wpadł na pomysł, że dzięki Invite Media, domy mediowe mogą dodać informacje za ile sprzedadzą reklamę. Choć Google nie zintegrował serwisu z żadnym ze swoich produktów, a ostatnio pojawił się wpis na blogu Google, w którym firma wyjaśnia różnice pomiędzy Invite Media a platformą Google Display Network również od strony prawnej.
Like.com ? Google wykupił ten serwis rok temu. Dzięki niemu użytkownicy mogli oceniać zdjęcia ubrań oraz generalnie produktów. Google potem użył tego serwisu do zbudowania Boutiques.com, który jest serwisem verticalnym skierowanym do kobiet i traktujących o modzie.
AdMob ? zakupiony za ponad 700M $ to platforma do zarządzania reklamami na komórkach. To kolejna z ciekawszych i bardziej przyszłościowych akwizycji firma poczyniła.
internet-news.com.pl
zamknij
Google uruchomił swój własny system rekomendacji, pozwalający użytkownikom na promowanie...
Google uruchomił swój własny system rekomendacji, pozwalający użytkownikom na promowanie...
Linki witryn (site links) zapewne dobrze znacie ? to dodatkowe linki pod pierwszym adresem w rankingu wyszukiwarki Google'a, prowadzące do konkretnych sekcji serwisu. Szczęśliwi właściciele serwisów nie od dzisiaj wiedzą, że linki takie podwyższają CTR i potrafią w sprzyjających warunkach niemal w całości zagarnąć wyszukiwanie na dane frazy. Teraz znaczenie linków witryn tylko wzrośnie, bo wyszukiwarkowy gigant zdecydował się na włączenie na stałe swojego eksperymentu, w ramach których site links prezentowano w formie ?dwunastopaku?.
Zaostrzy się wyścig do pierwszego miejsca w wynikach wyszukiwania. Zgodnie z deklaracją Google'a, linki witryn będą teraz ?pełnowymiarowymi linkami z adresem URL i linijką tekstu?, bardzo podobnymi do linku głównego, co uczynić ma jeszcze łatwiejszym znalezienie tej sekcji witryny, którą szukamy.
Zmieniona została też forma prezentacji site linków. To już nie jeden wiersz z czterema elementami. Linki witryny rozrosły się do dwukolumnowej formy, zawierającej teraz już nie osiem (jak poprzednio), lecz 12 elementów.
Poinformowano również, że ranking linków witryny będzie łączony z rankingiem wyszukiwania, aby zmniejszyć duplikację linków i lepiej uporządkować stronę wyników. Wszystkie wyniki z najwyżej notowanej witryny będą zagnieżdżone w pierwszym wyniku jako linki witryn, a wszystkie wyniki z pozostałych witryn pojawią się pod nimi.
Zmiany zostały wprowadzone globalnie, zarówno w google.com, jak i regionalnych wersjach wyszukiwarki (w tym wersji polskiej). Nowa forma prezentacji dostępna jest dla ?każdego, kto używa nowoczesnej przeglądarki, takiej jak Chrome, Firefox i IE7+? ? napisał Daniel Rocha z zespołu Sitelinks.
webhosting.pl
zamknij
Google rzuca wyzwanie Facebookowi, uruchamia +1
Google rzuca wyzwanie Facebookowi, uruchamia +1
Google uruchomił swój własny system rekomendacji, pozwalający użytkownikom na promowanie wybranych stron w wynikach wyszukiwania. Nowa usługa została nazwana +1 i aktualnie ma status eksperymentu.
Zdaniem Google skrót "+1" jest równoznaczny określeniu "to jest całkiem fajne". Analogia do promowanego przez Facebook "Lubię to!" jest tutaj więcej niż oczywista. Nowa usługa wyświetla przy wynikach wyszukiwania przycisk "+1" pozwalający na rekomendowanie naszym znajomym konkretnej strony. Gdy w wynikach wyszukiwania znajomych pojawi się polecana strona, zobaczą oni naszą rekomendację. Rekomendacje mają także zasięg globalny - osoby nam obce nie będą mogły jednak stwierdzić, kto rekomendował daną stronę - zobaczą jedynie liczbę wygenerowanych rekomendacji. Google nie chce jasno określić, w jakim kierunku zamierza rozwijać "+1". Należy jednak oczekiwać, że wkrótce charakterystyczny przycisk rozpanoszy się po Sieci i znajdziemy go wszędzie tam, gdzie dociera stosowane przez Facebooka "Lubię to!". Google przygotował materiał wideo, w którym wyjaśniono ideę przycisku "+1".
Obecnie usługa "+1" jest dostępna tylko dla użytkowników anglojęzycznych, którzy posiadają w serwisie Google konto i aktywny profil personalny. Należy oczekiwać, że w najbliższym czasie nowa funkcja pojawi się także w regionalnych wersjach wyszukiwarki.
zamknij